|
|
A więc jednak...
Jednak muszę tam wrócić.
www.love-is-colder-than-death.blog.pl
Wydawało się, że myślę: 2007-01-24 16:36:22
skomentuj (4)
...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Płakać...
Wydawało się, że myślę: 2007-01-21 21:34:06
skomentuj (2)
Brrr...
Kolejna burza została zażegnana... I tym sposobem znowu trzymamy się z S. za łapki... czasem samej sobie dziwię się, dlaczego to wszystko idzie taką drogą... i jaką ten człowiek ma dla mnie złotą cierpliwość...
Ostatnie dni uświadomiły mi, że jest wart wszystkiego... że za nic na świecie nie chcę stracić jego obecności w życiu... że świat pięknieje...
Dzisiaj tak po prostu.
Sesja nadciąga. Brrr. Ale waga spada. 4 kilogramy od wagi startowej. Jeszcze tylko 17 do zrzucenia. Jeden kilogram dziennie. Dieta którą skonstruowałam działa :-) wreszcie będę podobać się sobie samej... wreszcie będę normalną kobietą...
Dzisiaj tak po prostu.
Pokazuję język całemu światu.
Dopisano o 18.05:
Właśnie starannie zwróciłam cały obiad. 100 gram tuńczyka i 50 gram ryżu. Z jednym jajkiem na twardo. Ruszyło mnie sumienie. Mam nauczkę, żeby się nie obżerać na przyszłość. Może waga nie skoczy w górę... Nienawidzę patrzeć w lustro. Nie mam żalu o nic. Po prostu presja społeczeństwa, żeby być chudą, jest zbyt duża.
Wydawało się, że myślę: 2007-01-21 09:59:42
skomentuj (1)
Metoda skrócona końca świata w mikrokosmosie.
Uczę się chować słowa wewnątrz mnie samej, bo chyba nie pora, nie czas, by mówić komukolwiek o tym, co naprawdę czuję... Czytając słowa R... zachłysnęłam się kolejny raz brudnym od wspomnień powietrzem... Chcę zrozumieć. Chcę to wszystko zrozumieć raz jeszcze, od początku do końca, wiem, że nie znajdę ukojenia w niczyich dłoniach, w niczyich myślach, jeśli nie dojdę do samego początku raz jeszcze, nie przeżyję każdego dnia na nowo, idąc dobrze znanymi ścieżkami, choć jednak odmiennie, wbrew złu i wbrew doświadczeniu... Gdzie jest możliwość, gdzie niemożliwość, kolejny raz się pytam, bez szansy na odpowiedź...
Byłoby łatwiej, powtarzam sobie, gdyby nie tyle marzeń, tyle nadziei, która kiedy raz powstanie w człowieku - rozpala go od wewnątrz, a potem nagle gaśnie, choć przecież miała być pochodnią na resztę życia...
Malkontenctwo bierze górę znów nad wszystkim. Próbuję myśleć po prostu o jutrze. O sesji. O następnych dniach. O generalnej próbie końca świata w mikrokosmosie własnej świadomości.
Wydawało się, że myślę: 2007-01-19 22:31:42
skomentuj (1)
Take me, take me in your arms and rape me...
Za oknami wiatr. Gałęzie drzew za moimi oknami nigdy jeszcze nie gięły się tak płynnie, nigdy opuszczony ogród po drugiej stronie ulicy nie wydawał się tak mroczny i złowrogi...
Odchudzanie przynosi pierwsze efekty. Ale do zrzucenia wciąż 20 kilogramów. Mam tylko nadzieję, że za trzy miesiące będę mogła patrzeć na świat nosząc ciało normalnej, pięknej kobiety. Mogę nią być. Oczy. Usta. Ręce. Wszystko tak ładnie wykrojone... wystarczy jedynie pozbyć się tej paranoidalnej nadwagi...
Wracają wspomnienia. Sprzed roku, sprzed półtora... Wracają wraz z zapachem wydzielanym przez leśne igliwie pod moimi stopami, wraz z rozmarzniętą ziemią i pierwszymi, ciepłymi promieniami słońca. Pocałunki składane na moich dłoniach i szyi. Wtedy tak lekkie... Orzechowe oczy rozświetlone blaskiem zachodu...
Wciąż zadaję sobie pytanie, co tak naprawdę się stało. I dlaczego... Nie potrafię powiedzieć, dlaczego R. odszedł. Dlaczego ja w końcu się ugięłam. Choć czy to nie ja właśnie puściłam jego dłonie w lipcu, prosząc o czas? Czy nie ja wymierzyłam o jeden cios za dużo...?
I tak wracasz w nocy snem. I tak wracasz wspomnieniem. I nie zniszczy cię w moich myślach nic, nawet ostre światło dnia i czyjeś inne dłonie... wypaliłeś zbyt głębokie piętno... czy naprawdę wbrew własnej woli?
Wydawało się, że myślę: 2007-01-19 10:36:24
skomentuj (2)
W powietrzu...
... Unoszę się, niby pijana sinym, ciepłym powietrzem przesiąkniętym miejskim osadem spalin i kurzu. Myślami wybiegam w przyszłość...
Nauczyłam się widzieć świat mieniący się tysiącami odcieni... Już nie tylko szarości... Przyoblekł się delikatną zielenią zmieszaną z turkusem, barwą wód morza Tyrreńskiego, tak ciepłych, głaskanych lekkim dotykiem dłoni jeszcze te kilka miesięcy temu...
I coraz poważniej zastanawiam się nad emigracją. Raz na zawsze. Wyjechać stąd, zostawiając za murem obojętności ludzi zamieszkujących ten kraj całą dotychczasową perspektywę życia. Cały ten trud i smutek, niesiony przez życie człowieka mającego jedynie pracę i żadnych uczuć...
Wolę wieść życie anahoretki w najmniejszej republice Europy, wśród uliczek wyłożonych kamieniem, jako sprzedawca biżuterii czy uliczna portrecistka, niż tu mieć miliony i wszystko, prócz szczęścia.
San Marino. Moja republika snów...
Wydawało się, że myślę: 2007-01-17 15:03:31
skomentuj (6)
Ataraksja, apatia
Znużenie otaczającym światem. Zmęczenie postępujące do przodu z każdym dniem. Zimowa depresja w środku cieplutkiej, styczniowej jesieni. Boli głowa i znów na próżno usiłuję się zabrać za naukę.
Powoli dochodzę do wniosku, że cały wysiłek mojego życia jest zbędny. Bo i tak nic nikomu z tego nie przyjdzie. Bo wraz z moją śmiercią, prędzej czy później, skończy się wszystko.
Zostałam jednym z redaktorów Racjonalisty. Jakby to komu potrzebne było. Chcę ot, wyrazić kilka myśli, których większość społeczeństwa nie zrozumie. Chcę zabłysnąć przez chwilę we własnych oczach. A potem jak zwykle stopić się z codziennością w jedność i zniknąć.
Mam dosyć świata, w którym przyszło mi żyć. Jest obrzydliwy. Postmodernistyczna, wstrętna czkawka współczesności. Grrr.
Urodzona o dwieście lat za późno, trwam.
Wydawało się, że myślę: 2007-01-14 14:11:28
skomentuj (5)
|
|
Wasza Mowa
2007 styczeń 2006 grudzień
Rodzina :- )
Siostrzyczka
Moje studia i fascynacja
Mój Instytut Polska sieć filozoficzna Filozofia.pl Filozof.pl Racjonalista
Spojrzenie
Moje forum Walczymy nadal Moja galeria obrazów
Słowa, słowa, słowa...
Aeterna Morpheius White Snow Astarte Tunrida Ajslinn Intymność Temporary peace
|
|